czwartek, 21 czerwca 2018

Książę w Sanatorium dzień 9



 Czasem wracam do dni wcześniejszych bo po prostu potem nie chcę mi się  odpalać kompa i pisać na bieżąco.
Gdy wróciłem do sanatorium po wizycie w sadzie czereśni słyszałem krzyki i wrzaski. Jeden z kuracjuszy się troszkę najebał. Tak troszkę, że  pukał do wszystkich pokoi i darł ryja, że maja wypierdalać z jego pokoju. Trzymał za pazuchą resztki z połóweczki butelki wódki. Andrzej,  bo tak miał na imię ten jegomość, nie najebał się jak człowiek i nie poszedł spać tylko postanowił szukać przygód. Był na tyle głośny, że wszystko usłyszała pielęgniarka. A jak wam wcześniej wspominałem alkohol jest tu średnio mile widziany. Jakaś pani, która ze mną podsłuchiwała i oglądała całą sytuacje zza rogu powiedziała, że lepiej będzie jak pójdziemy  i nie będziemy się wtrącać. Może i miała rację, ale tu tak mało się dzieję, że nie pozwoliłem aby taka akcja mnie ominęła i dalej oglądałem całe zajście. W końcu „leje się krew” a ja miałbym to ominąć i wracać do pokoju oglądać „trudne sprawy”? Co to, to nie.  Wracając do tej sytuacji, gość nie dawał za wygraną i oznajmiał wszystkim, że nie pójdzie spać. To nie spodobało się pielęgniarce i wróciła z alkomatem. Andrzej nie pozwolił się zbadać i pielęgniarka zabrała mu kartę, w której są wpisywane wszystkie zabiegi. Jak się domyślacie, rano już Andrzeja nie było w sanatorium i oczywiście musi pokryć cały koszt pobytu. Całkiem drogo wychodzą tu melanże.     
Wstałem rano i zorientowałem się, że nastał ten dzień. Wiedziałem, że kiedyś nastanie i mimo, że odwlekałem to jak  mogłem to w końcu nie było możliwości. Tak moi drodzy, skończyły mi się czyste gacie. Mimo, że to taka błahostka, to rozwiązanie wcale nie jest takie proste. Nie wiem jak to ująć aby nie zostać aż tak mocno wyśmianym, ale  nie potrafię obsługiwać pralki. Nie wiem jak ta cała maszyna działa, co trzeba zrobić, żeby włożyć  brudne, a potem wyjąć  czyste. Nie mam kurwa zielonego pojęcia. To jest dla mnie czarna magia.  Gdyby tu był sklep to bym po prostu sobie kupił, ale jak sami wiecie do sklepu jest dosyć spory kawałek. Podpytałem innych ludzi gdzie znajduje ta cała komnata gdzie przynosi się brudne ubrania i okazało się, że na poziomie minus 1. Nigdy tam nie byłem. Zabrałem trochę brudnych ubrań i włożyłem do pralki. Nie zgadniecie, dalej nic się nie prało.  Okazało się, że trzeba kupić magiczny żeton, który jak włożysz do pralki to wszystko zaczyna działać. Na szczęście miałem ze sobą piątaka, którego znalazłem na biurku w pokoju. Jest duże prawdopodobieństwo, że to nie była moja kasa, bo to też nie było moje biurko. Po włożeniu żetonu wszystko zaczęło grać i kręcić się. Dzięki tej przygodzie na pewno zyska moja higiena osobista.
Dzisiaj  po obiedzie odwiedza mnie @MagdaDlugosh  i przywiezie mi czekoladę nussbeisser. Jak okazało się Magda nie przyjechała sama. Razem z nią przyjechała także @leen_an . Co było większą niespodzianką od przyjazdu dziewczyn? To co mi przywiozły. Dziewczyny przywiozły cztery kebaby na trzy osoby (nie muszę wspominać dla kogo były dwa), cztery czekolady i dziewięć bułek z kremem jogurtowym. Kebaby były naprawdę wyśmienite,  a zjedzone w tak sympatycznej atmosferze dodały plus 10 do smaku.  Oczywiście przyjazd dziewczyn wywołał spore poruszenie wśród innych kuracjuszy płci męskiej. Siedzimy sobie na ławeczce troszkę z boku (tzn. dziewczyny siedzą,  bo u mnie z tą czynnością słabo) i kieruję się w naszą stronę Zenek, największy cwaniak wśród 60 laków. Udaje się w stronę grilla (oczywiście te łajzy mnie nie zaprosiły na grillowanie) cztery grille są na całym placu, ale oczywiście Zenek musi wziąć tego ,który jest akurat obok nas. Postanawia rzucić jakieś niewybredny tekst  o kiełbaskach w kierunku dziewczyn, ale jeśli znacie Magdę to doskonale wiecie, że jest subtelna jak armata i jak mu odpowiedziała to 60 latek zrobił się cały czerwony i się oddalił. Lena puściła mu jeszcze chyba oczko, ale  nie jestem pewny na 100%,  bo przez 95% czasu siedziała w ciemnych okularach. Niby nie byłoby w tym nadzwyczajnego gdyby nie to, że nie było wcale słońca. Doszliśmy do wniosku, że  prawdopodobnie  mój blask ją oślepia. Ogólnie bardzo sympatyczna dziewczyna, mam wrażenie, że ma ADHD, ale nie przeszkadza mi to mocno. Mogła nie skakać po ławkach bo ludzie się gapili, ale tak to spoko. Dziewczyny posiedziały troszkę, niestety o wiele za krótko, ale i tak jestem bardzo zadowolony z tych odwiedzin. Dzisiaj mam jeszcze kolejne odwiedziny, ale wpis jest już taki długi, że opiszę to już jutro.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz