Czasem wracam do dni wcześniejszych bo po
prostu potem nie chcę mi się odpalać
kompa i pisać na bieżąco.
Gdy wróciłem
do sanatorium po wizycie w sadzie czereśni słyszałem krzyki i wrzaski. Jeden z
kuracjuszy się troszkę najebał. Tak troszkę, że
pukał do wszystkich pokoi i darł ryja, że maja wypierdalać z jego
pokoju. Trzymał za pazuchą resztki z połóweczki butelki wódki. Andrzej, bo tak miał na imię ten jegomość, nie najebał
się jak człowiek i nie poszedł spać tylko postanowił szukać przygód. Był na
tyle głośny, że wszystko usłyszała pielęgniarka. A jak wam wcześniej wspominałem
alkohol jest tu średnio mile widziany. Jakaś pani, która ze mną podsłuchiwała i
oglądała całą sytuacje zza rogu powiedziała, że lepiej będzie jak
pójdziemy i nie będziemy się wtrącać.
Może i miała rację, ale tu tak mało się dzieję, że nie pozwoliłem aby taka
akcja mnie ominęła i dalej oglądałem całe zajście. W końcu „leje się krew” a ja
miałbym to ominąć i wracać do pokoju oglądać „trudne sprawy”? Co to, to
nie. Wracając do tej sytuacji, gość nie
dawał za wygraną i oznajmiał wszystkim, że nie pójdzie spać. To nie spodobało
się pielęgniarce i wróciła z alkomatem. Andrzej nie pozwolił się zbadać i pielęgniarka
zabrała mu kartę, w której są wpisywane wszystkie zabiegi. Jak się domyślacie,
rano już Andrzeja nie było w sanatorium i oczywiście musi pokryć cały koszt
pobytu. Całkiem drogo wychodzą tu melanże.
Wstałem rano i zorientowałem się, że nastał ten dzień.
Wiedziałem, że kiedyś nastanie i mimo, że odwlekałem to jak mogłem to w końcu nie było możliwości. Tak
moi drodzy, skończyły mi się czyste gacie. Mimo, że to taka błahostka, to rozwiązanie
wcale nie jest takie proste. Nie wiem jak to ująć aby nie zostać aż tak mocno
wyśmianym, ale nie potrafię obsługiwać
pralki. Nie wiem jak ta cała maszyna działa, co trzeba zrobić, żeby włożyć brudne, a potem wyjąć czyste. Nie mam kurwa zielonego pojęcia. To
jest dla mnie czarna magia. Gdyby tu był
sklep to bym po prostu sobie kupił, ale jak sami wiecie do sklepu jest dosyć
spory kawałek. Podpytałem innych ludzi gdzie znajduje ta cała komnata gdzie
przynosi się brudne ubrania i okazało się, że na poziomie minus 1. Nigdy tam
nie byłem. Zabrałem trochę brudnych ubrań i włożyłem do pralki. Nie zgadniecie, dalej nic się nie prało. Okazało się, że
trzeba kupić magiczny żeton, który jak włożysz do pralki to wszystko zaczyna
działać. Na szczęście miałem ze sobą piątaka, którego znalazłem na biurku w
pokoju. Jest duże prawdopodobieństwo, że to nie była moja kasa, bo to też nie
było moje biurko. Po włożeniu żetonu wszystko zaczęło grać i kręcić się. Dzięki
tej przygodzie na pewno zyska moja higiena osobista.
Dzisiaj po obiedzie
odwiedza mnie @MagdaDlugosh i przywiezie
mi czekoladę nussbeisser. Jak okazało się Magda nie przyjechała sama. Razem z
nią przyjechała także @leen_an . Co było większą niespodzianką od przyjazdu
dziewczyn? To co mi przywiozły. Dziewczyny przywiozły cztery kebaby na trzy
osoby (nie muszę wspominać dla kogo były dwa), cztery czekolady i dziewięć bułek
z kremem jogurtowym. Kebaby były naprawdę wyśmienite, a zjedzone w tak sympatycznej atmosferze
dodały plus 10 do smaku. Oczywiście przyjazd
dziewczyn wywołał spore poruszenie wśród innych kuracjuszy płci męskiej.
Siedzimy sobie na ławeczce troszkę z boku (tzn. dziewczyny siedzą, bo u mnie z tą czynnością słabo) i kieruję
się w naszą stronę Zenek, największy cwaniak wśród 60 laków. Udaje się w stronę
grilla (oczywiście te łajzy mnie nie zaprosiły na grillowanie) cztery grille są
na całym placu, ale oczywiście Zenek musi wziąć tego ,który jest akurat obok
nas. Postanawia rzucić jakieś niewybredny tekst
o kiełbaskach w kierunku dziewczyn, ale jeśli znacie Magdę to doskonale
wiecie, że jest subtelna jak armata i jak mu odpowiedziała to 60 latek zrobił
się cały czerwony i się oddalił. Lena puściła mu jeszcze chyba oczko, ale nie jestem pewny na 100%, bo przez 95% czasu siedziała w ciemnych
okularach. Niby nie byłoby w tym nadzwyczajnego gdyby nie to, że nie było wcale
słońca. Doszliśmy do wniosku, że
prawdopodobnie mój blask ją oślepia.
Ogólnie bardzo sympatyczna dziewczyna, mam wrażenie, że ma ADHD, ale nie
przeszkadza mi to mocno. Mogła nie skakać po ławkach bo ludzie się gapili, ale
tak to spoko. Dziewczyny posiedziały troszkę, niestety o wiele za krótko, ale i
tak jestem bardzo zadowolony z tych odwiedzin. Dzisiaj mam jeszcze kolejne
odwiedziny, ale wpis jest już taki długi, że opiszę to już jutro.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz