poniedziałek, 18 czerwca 2018

Książę w Sanatorium dzień 7


Wracając do dnia poprzedniego.. Impreza miała zacząć się o godzinie 18-00,  tymczasem drzwi szopy, w której to wszystko miało być organizowane były zamknięte, a  samochodu organizatora nie było widać. Nic dziwnego, że tłum, który się zgromadził pod szopą zaczynał był coraz bardziej wkurwiony. Dziadek o którym wspominałem wcześniej  był  chyba najbardziej wkurwiony ze wszystkich, bo podsumował całą sytuację słowami „ Trzeba ukrzyżować tego chuja, a szopę spalić żeby nauczyli się, że z nami nie ma żartów”.  Nie wiem skąd jest ten gość i co robił w życiu, ale nie mam zamiaru z nim nigdy zadzierać. Waży z 45 kilo i ma koło 190 cm wzrostu, ale  jest tak wyżyłowany, że jednym pierdolnięciem mógłby zabić, a przynajmniej tak mówi.  Gdy zapytałem się dziadka co mu dolega, że znalazł się w sanatorium to powiedział, że ma łupież. Nie wiem czy mu wierzyć bo gość jest łysy jak Pazdan. Ogólnie wszyscy tu sobie tak słodko gaworzymy o chorobach. To jest chyba temat przewodni każdej z rozmów. Co kogo boli i ewentualnie  tekst „gorąco, nie?” Wczoraj widziałem fajny podryw, jeden gość  w rozmowie z 3 kobietami opowiadał o sobie, pytał się skąd dziewczyny są, aż w końcu wszedł na wyżyny intelektualnego bajeru i zapytał „ Macie zasiłek rehabilitacyjny czy rentę ? Ja się załamałem, ale jak się okazało  podryw był skuteczny i ten o to gentleman spędził z tymi paniami cały wieczór.  Mimo wszystko impreza była słabsza od wcześniejszej, na parkiecie nie było tak dużo osób. Zapomniałbym, jedna pani podczas tańca skręciła sobie kostkę i to nie było największym dramatem, ale z tego co słyszałem największym problemem było to, że jutro  przyjeżdża jej mąż, a ona boi się powiedzieć, że skręciła kostkę na imprezie. Koleżanki jak to koleżanki doradzały jej żeby powiedziała, że skręciła podczas spaceru, ale ona ze łzami w oczach powiedziała, że nigdy nie okłamała męża i nie wie czy będzie  potrafiła to zrobić. No jakie to słodkie, zaraz zwymiotuję tęczą. I tu zostawiam małą informacje dla mojej żony. Bierz przykład z tej pani, bo jak mnie okłamiesz to i tak się dowiem i nie będzie kolorowo. Później LEKKO podsłuchałem jej rozmowę z mężem i oczywiście jak mu powiedziała, że skręciła kostkę na imprezie to zareagował jak wyrozumiały mąż. Cytuje „ Miałaś się tu kurwa leczyć, a nie pijana na imprezy chodzić” 

Impreza podsumowana, więc czas na kolejny dzień. Wstałem rano, pokręciłem się na wyimaginowane zabiegi a po południu odwiedziła mnie moja żona i zabrała na pizzę do  odległego o 30 km Biesiadowa. To był mój drugi fast food, nie licząc kebsa, którego mi kumpel przywiózł w ciągu tygodnia, a jak wiecie czasem lubię sobie pojeść. Pizza co prawda nie była jakoś specjalnie zajebista, ale byłem na takim głodzie, że zjadłbym nawet Giuseppe i dostałbym kulinarnego orgazmu. Posiedziałem troszkę z żoną, nie będę opisywał bo to nie wasza sprawa i wróciła do domku.
Tak się czasem zastanawiam czy ktoś z was w o gole czyta te moje wpisy, ale mi osobiście pisanie tych głupot sprawia ogromną przyjemność i pozwala  zabić nudę. Pochwale się, że moje wpisy czyta  nawet moja babcia, którą serdecznie przy tej okazji pozdrawiam.
Coś poczytałem, czegoś posłuchałem i tak mija cały dzień.  Przed wieczorem podchodzi do mnie gość i pyta się mnie czemu nie przyszedłem do nich po ten chleb, który kazałem sobie kupić. W końcu  się znalazł mój rycerz z bochenkiem chleba. Z jednej strony jestem nażarty pizzą, ale z drugiej kolacyjka po 23 nikomu jeszcze nie zaszkodziła..  Poszedłem później do ich pokoju po ten chleb, ale okazało się, że połowę zjedli, ale nie wzięli kasy za to co zostało. Coś czuję, że naciągnę ich jeszcze na jakieś jedzenie. Wiem, że nie wiecie jaki dziś mamy dzień, ale tak przyjemnie się składa, że jutro jest sobota i dostałem przepustkę na weekend o która nie było tak łatwo. Co musiałem za to zrobić pani kierownik? Tak jak wspominałem wcześniej TO NIE WASZA SPRAWA.

1 komentarz:

  1. Chłopie, ty masz TALENT literacki!

    Pisz, pisz i wydaj !
    zrób z tego książkę.

    OdpowiedzUsuń