Wracając do dnia poprzedniego..
Impreza miała zacząć się o godzinie 18-00,
tymczasem drzwi szopy, w której to wszystko miało być organizowane były
zamknięte, a samochodu organizatora nie
było widać. Nic dziwnego, że tłum, który się zgromadził pod szopą zaczynał był
coraz bardziej wkurwiony. Dziadek o którym wspominałem wcześniej był
chyba najbardziej wkurwiony ze wszystkich, bo podsumował całą sytuację
słowami „ Trzeba ukrzyżować tego chuja, a szopę spalić żeby nauczyli się, że z
nami nie ma żartów”. Nie wiem skąd jest
ten gość i co robił w życiu, ale nie mam zamiaru z nim nigdy zadzierać. Waży z
45 kilo i ma koło 190 cm wzrostu, ale
jest tak wyżyłowany, że jednym pierdolnięciem mógłby zabić, a
przynajmniej tak mówi. Gdy zapytałem się
dziadka co mu dolega, że znalazł się w sanatorium to powiedział, że ma łupież.
Nie wiem czy mu wierzyć bo gość jest łysy jak Pazdan. Ogólnie wszyscy tu sobie
tak słodko gaworzymy o chorobach. To jest chyba temat przewodni każdej z
rozmów. Co kogo boli i ewentualnie tekst
„gorąco, nie?” Wczoraj widziałem fajny podryw, jeden gość w rozmowie z 3 kobietami opowiadał o sobie,
pytał się skąd dziewczyny są, aż w końcu wszedł na wyżyny intelektualnego
bajeru i zapytał „ Macie zasiłek rehabilitacyjny czy rentę ? Ja się załamałem,
ale jak się okazało podryw był skuteczny
i ten o to gentleman spędził z tymi paniami cały wieczór. Mimo wszystko impreza była słabsza od
wcześniejszej, na parkiecie nie było tak dużo osób. Zapomniałbym, jedna pani
podczas tańca skręciła sobie kostkę i to nie było największym dramatem, ale z
tego co słyszałem największym problemem było to, że jutro przyjeżdża jej mąż, a ona boi się powiedzieć,
że skręciła kostkę na imprezie. Koleżanki jak to koleżanki doradzały jej żeby
powiedziała, że skręciła podczas spaceru, ale ona ze łzami w oczach
powiedziała, że nigdy nie okłamała męża i nie wie czy będzie potrafiła to zrobić. No jakie to słodkie,
zaraz zwymiotuję tęczą. I tu zostawiam małą informacje dla mojej żony. Bierz
przykład z tej pani, bo jak mnie okłamiesz to i tak się dowiem i nie będzie
kolorowo. Później LEKKO podsłuchałem jej rozmowę z mężem i oczywiście jak mu
powiedziała, że skręciła kostkę na imprezie to zareagował jak wyrozumiały mąż.
Cytuje „ Miałaś się tu kurwa leczyć, a nie pijana na imprezy chodzić”
Impreza podsumowana, więc czas na
kolejny dzień. Wstałem rano, pokręciłem się na wyimaginowane zabiegi a po
południu odwiedziła mnie moja żona i zabrała na pizzę do odległego o 30 km Biesiadowa. To był mój
drugi fast food, nie licząc kebsa, którego mi kumpel przywiózł w ciągu
tygodnia, a jak wiecie czasem lubię sobie pojeść. Pizza co prawda nie była
jakoś specjalnie zajebista, ale byłem na takim głodzie, że zjadłbym nawet
Giuseppe i dostałbym kulinarnego orgazmu. Posiedziałem troszkę z żoną, nie będę
opisywał bo to nie wasza sprawa i wróciła do domku.
Tak się czasem zastanawiam czy
ktoś z was w o gole czyta te moje wpisy, ale mi osobiście pisanie tych głupot
sprawia ogromną przyjemność i pozwala
zabić nudę. Pochwale się, że moje wpisy czyta nawet moja babcia, którą serdecznie przy tej
okazji pozdrawiam.
Coś poczytałem, czegoś
posłuchałem i tak mija cały dzień. Przed
wieczorem podchodzi do mnie gość i pyta się mnie czemu nie przyszedłem do nich
po ten chleb, który kazałem sobie kupić. W końcu się znalazł mój rycerz z bochenkiem chleba. Z
jednej strony jestem nażarty pizzą, ale z drugiej kolacyjka po 23 nikomu
jeszcze nie zaszkodziła.. Poszedłem
później do ich pokoju po ten chleb, ale okazało się, że połowę zjedli, ale nie
wzięli kasy za to co zostało. Coś czuję, że naciągnę ich jeszcze na jakieś
jedzenie. Wiem, że nie wiecie jaki dziś mamy dzień, ale tak przyjemnie się
składa, że jutro jest sobota i dostałem przepustkę na weekend o która nie było
tak łatwo. Co musiałem za to zrobić pani kierownik? Tak jak wspominałem
wcześniej TO NIE WASZA SPRAWA.
Chłopie, ty masz TALENT literacki!
OdpowiedzUsuńPisz, pisz i wydaj !
zrób z tego książkę.