Wczoraj się zdarzyły dwie straszne rzeczy. Zacznę od tej mniej
szokującej. Impreza integracyjna została przełożona na dzień dzisiejszy, powód?
Nie zorganizowali alkoholu.. Nie będę ukrywać, że lekko się wkurwiłem. Cały
dzień nie brałem żadnych proszków, aby wieczorem napić się piwka, a te lamusy
nie potrafią zorganizować alkoholu. Miały być tańce, miałem zagadać do jakiejś
foczki, a bez alkoholu nie przełamię wrodzonej nieśmiałości. Co prawda impreza
ma być dzisiaj, ale to już nie to samo, wczoraj się nastroiłem, uprasowałem
najlepszy dres i wyczyściłem adiki. Nie tylko ja się zawiodłem, na twarzach
emerytów też widziałem smutek. Wcześniej wspominałem, że w sanatorium są nie
tylko emeryci, bo pierwszego dnia widziałem sporo młodych ludzi, ale chyba mi
się przywidziało albo nie wychodzą z pokojów, bo teraz to ja widzę tylko
starszych panów i dojrzałe panie.
Dobra to czas przejść do tej bardziej przykrej rzeczy… Ktoś wczoraj
zajebał mi z lodówki masło. Nie wiem jakim trzeba być skurwielem, ale nie
daruję mu. Dodam ,że to nie było zwykłe masło, tylko masło „osełka” na które
wydałem miliony monet. Nie mam pomysłu kto dopuścił się tej zbrodni, ale
zostanie zastosowana odpowiedzialność zbiorowa . Nie, nie zamknę całego
sanatorium z pomocą Wojewody Małopolskiego. Mam zamiar każdej osobie zajebać
jedną rzecz z lodówki, aby ten kryminalista wiedział, że ze mną nie ma żartów.
W drodze na obiad spotkałem jakaś kobietę, wyglądała na normalną
osobę, miała koło 40lat i nagle wyskakuję z tekstem, że ona tu nie pasuję do
sanatorium bo jest z PIASECZNA. Szkoda, że nie widzieliście mojej miny. Nie
mogłem powstrzymać śmiechu. Szczerzę mówiąc nie wiedziałem, że Piaseczno tyle
znaczy, ale najwidoczniej musiałem się mylić. Z tego w jaki sposób się to
powiedziała wnioskuje, że Piaseczno to miasto sexu i biznesu. Po miłej
pogawędce z damulką z Piaseczna udałem się na obiad. Zenon opowiadał jakiś
kawał, ale był kurwa tak słaby, tak żenujący, że nawet nie byłem wstanie się
zmusić na uśmiechu. Na obiad podali ryż z warzywami, szału nie było, ale jeść
trzeba.
Po obiedzie odwiedził mnie @traczyk_s i przywiózł mi trochę jedzenia. Posiedział półtorej godzinki
nie chciał pieniędzy za jedzenie. Takich gości to ja szanuję najbardziej.
Zbliża się wieczór i panie już się szykują na imprezę, robi się wesoło i liczę
na to, że ktoś się upiję i wykąpie w fontannie i będzie o czym opowiadać. Jak
wspomniałem, że mam dziś wieczorek zapoznawczy to zapowiedział mi się z wizytą @KaroLegiafan . Doskonale wiem ,że nie przyjeżdża dowiedzieć się co u mnie
słychać tylko chce coś upolować. Nie dziwie się, bo gdy spoglądam za okno to
widzę, że panie które mają 70 lat robią się na bóstwo, teraz dałbym im
maksymalnie 65 lat. Ogólnie jest szał, panowie też już zakładają koszule, a ja
pójdę jak ten dziad w spodenkach i w koszulce w palmy, ale co mi tam, mam
wakacje. Niby co zostaje w sanatorium to zostaje w sanatorium, ale nie wtedy
gdy ja tam jestem. Dzięki mnie możecie odczuć uroki tego pięknego miejsca
prawie tak realistycznie jakbyście sami tu byli. Musicie coś wiedzieć o emerytkach
w sanatorium. Nie biorą jeńców. Dlatego szczególnie dzisiaj muszę uważać. Nie
myślcie, że są wolne i słabe. Niedocenienie przeciwnika to byłby największy
błąd. Myślę, że 90% emerytów jest w lepszej dyspozycji fizycznej ode mnie,
dlatego muszę mieć oczy dookoła głowa. Najgorsze są te, które chodzą w stadzie,
ich nie interesuję czy młody czy stary, liczy się sztuka. Gdybym po dzisiejszym
dniu już się nie odezwał to znaczy, że stało się cos strasznego i jakaś
dojrzała brzoskwinka mnie dorwała. Trzymajcie kciuki żeby było inaczej.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz