wtorek, 12 czerwca 2018

Książę w Sanatorium dzień 4


Wczoraj się zdarzyły dwie straszne rzeczy. Zacznę od tej mniej szokującej. Impreza integracyjna została przełożona na dzień dzisiejszy, powód? Nie zorganizowali alkoholu.. Nie będę ukrywać, że lekko się wkurwiłem. Cały dzień nie brałem żadnych proszków, aby wieczorem napić się piwka, a te lamusy nie potrafią zorganizować alkoholu. Miały być tańce, miałem zagadać do jakiejś foczki, a bez alkoholu nie przełamię wrodzonej nieśmiałości. Co prawda impreza ma być dzisiaj, ale to już nie to samo, wczoraj się nastroiłem, uprasowałem najlepszy dres i wyczyściłem adiki. Nie tylko ja się zawiodłem, na twarzach emerytów też widziałem smutek. Wcześniej wspominałem, że w sanatorium są nie tylko emeryci, bo pierwszego dnia widziałem sporo młodych ludzi, ale chyba mi się przywidziało albo nie wychodzą z pokojów, bo teraz to ja widzę tylko starszych panów i dojrzałe panie.
Dobra to czas przejść do tej bardziej przykrej rzeczy… Ktoś wczoraj zajebał mi z lodówki masło. Nie wiem jakim trzeba być skurwielem, ale nie daruję mu. Dodam ,że to nie było zwykłe masło, tylko masło „osełka” na które wydałem miliony monet. Nie mam pomysłu kto dopuścił się tej zbrodni, ale zostanie zastosowana odpowiedzialność zbiorowa . Nie, nie zamknę całego sanatorium z pomocą Wojewody Małopolskiego. Mam zamiar każdej osobie zajebać jedną rzecz z lodówki, aby ten kryminalista wiedział, że ze mną nie ma żartów.
W drodze na obiad spotkałem jakaś kobietę, wyglądała na normalną osobę, miała koło 40lat i nagle wyskakuję z tekstem, że ona tu nie pasuję do sanatorium bo jest z PIASECZNA. Szkoda, że nie widzieliście mojej miny. Nie mogłem powstrzymać śmiechu. Szczerzę mówiąc nie wiedziałem, że Piaseczno tyle znaczy, ale najwidoczniej musiałem się mylić. Z tego w jaki sposób się to powiedziała wnioskuje, że Piaseczno to miasto sexu i biznesu. Po miłej pogawędce z damulką z Piaseczna udałem się na obiad. Zenon opowiadał jakiś kawał, ale był kurwa tak słaby, tak żenujący, że nawet nie byłem wstanie się zmusić na uśmiechu. Na obiad podali ryż z warzywami, szału nie było, ale jeść trzeba.
Po obiedzie odwiedził mnie @traczyk_s i przywiózł mi trochę jedzenia. Posiedział półtorej godzinki nie chciał pieniędzy za jedzenie. Takich gości to ja szanuję najbardziej. Zbliża się wieczór i panie już się szykują na imprezę, robi się wesoło i liczę na to, że ktoś się upiję i wykąpie w fontannie i będzie o czym opowiadać. Jak wspomniałem, że mam dziś wieczorek zapoznawczy to zapowiedział mi się z wizytą @KaroLegiafan . Doskonale wiem ,że nie przyjeżdża dowiedzieć się co u mnie słychać tylko chce coś upolować. Nie dziwie się, bo gdy spoglądam za okno to widzę, że panie które mają 70 lat robią się na bóstwo, teraz dałbym im maksymalnie 65 lat. Ogólnie jest szał, panowie też już zakładają koszule, a ja pójdę jak ten dziad w spodenkach i w koszulce w palmy, ale co mi tam, mam wakacje. Niby co zostaje w sanatorium to zostaje w sanatorium, ale nie wtedy gdy ja tam jestem. Dzięki mnie możecie odczuć uroki tego pięknego miejsca prawie tak realistycznie jakbyście sami tu byli. Musicie coś wiedzieć o emerytkach w sanatorium. Nie biorą jeńców. Dlatego szczególnie dzisiaj muszę uważać. Nie myślcie, że są wolne i słabe. Niedocenienie przeciwnika to byłby największy błąd. Myślę, że 90% emerytów jest w lepszej dyspozycji fizycznej ode mnie, dlatego muszę mieć oczy dookoła głowa. Najgorsze są te, które chodzą w stadzie, ich nie interesuję czy młody czy stary, liczy się sztuka. Gdybym po dzisiejszym dniu już się nie odezwał to znaczy, że stało się cos strasznego i jakaś dojrzała brzoskwinka mnie dorwała. Trzymajcie kciuki żeby było inaczej.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz